wtorek, 3 kwietnia 2018

Czy da się spać ekologicznie? - Futony

EKO - o tym trendzie w lifestyle'u robi się ostatnio coraz głośniej. Nie chcemy pakować w siebie chemii wytworzonej w laboratorium, pod postacią zdrowo wyglądającej marchewki albo gotowej sałatki z pudełka, ze słowem "fit" w nazwie.

No dobra, nie wiem czy "nie chcemy" - na pewno JA nie chcę.

Zaczęło się dość niewinnie - od czytania składów z opakowań znajdujących się w mojej lodówce. Tego samego dnia połowa produktów wylądowała w śmietniku. Potem zaczęłam interesować się filozofią zero waste, co sprawiło, że przyłożyłam się bardziej do segregowania śmieci i unikania niepotrzebnych opakowań i worków. W międzyczasie przestałam też pić wodę z butelek i w całości przerzuciłam się na kranówkę. Niedawno sukcesywnie pozbyłam się wszystkich chemicznych kosmetyków, zastępując je tymi, które mają wyłącznie naturalne składniki.

To nie jest łatwa droga - trzeba poświęcić dużo więcej czasu na szukanie informacji, porównywanie składów, zamawianie niektórych produktów z neta lub przygotowywanie ich samodzielnie... No ale do cholery - przecież robię to dla siebie!

Kolejnym krokiem, jaki sobie zaplanowałam, jest pozbycie się szkodliwych, sztucznych (lub nawet trujących!) elementów z mojego otoczenia. To, moim zdaniem, jest arcytrudne zadanie, które zajmie mi z pewnością kilka lat. Ciuchy, meble, akcesoria, detergenty... Wszędzie pełno jest chemii. A jeśli nie chemii, to nieetycznych zagrywek ze strony producentów. Od nich też chciałabym się odciąć. Niestety, rozglądam się wokół siebie i nie wiem, od czego zacząć.

Zaczęłam się zastanawiać, z jakimi przedmiotami mam największą styczność w ciągu dnia. Komputer? Niestety, nie znam firmy, która wykonywałaby ekologiczne laptopy ;) Ubrania? Powoli wymieniam ciuchy na te, wykonane z lepszych, naturalnych materiałów. A może... Materac i pościel? W końcu 1/3 doby spędzam w łóżku! Dobrze byłoby wiedzieć, że rzeczy, które znajdują się tak blisko ciała przez tak długi czas są wykonane z naturalnych, nieszkodliwych materiałów, nie?

Okazuje się, że jest taka możliwość - futony.




Czym jest futon?

To materac o długiej historii, który pochodzi z Japonii. Na pewno nie raz na filmach z tamtej strony świata widziałaś te miękkie, rolowane maty, na których śpią zarówno dzieci, jak i dorośli. Futony mogą mieć różne grubości, wymiary, a nawet twardość, która zależeć będzie od tego, co załadujemy do materaca.

A najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że nie ma tam ani grama sztucznego materiału.

Klasyczny futon złożony jest w stu procentach z bawełny. Bawełniany jest zarówno pokrowiec, jak i wnętrze materaca. Taki materac jest średnio twardy i stanowi świetne podparcie dla kręgosłupa.  Tak wygląda wnętrze futonu:


Ci, którzy wolą twardsze spanie, mogą do swojego futonu dołożyć dodatkowe materiały: 

włókno kokosowe,


trawę morską,


końskie włosie (okazało się, że jestem na nie mocno uczulona, więc warto to sprawdzić, zanim podejmie się decyzję),


lub len - ten jest akurat idealny dla alergików.

Ciekawą opcją jest też dodatek owczej wełny (wkładka z tego materiału powoduje, że materac jest bardziej miękki),


lub jedyny materiał, pochodzenia sztucznego - lateks. Lateks sprawia, że materac jest bardziej sprężysty - czyli, jakby nie patrzeć, bardziej przystępny dla europejskiego tyłka ;)

Jeśli nie wiesz, jaki materiał będzie dobry dla Ciebie, warto zajrzeć tutaj.

Jak się na tym śpi?

Wybierając futon nie trzeba od razu decydować się na wymianę całego umeblowania sypialni na styl dalekowschodni ;) Można go położyć na zwykłej ramie łóżka, którą już posiadasz. Zwróć tylko uwagę na wysokość bocznych ścianek łóżka - klasyczne materace są zwykle nieco grubsze niż futony.

Alternatywą mogą być specjalne ramy do futonów, wykonane z drewna. Genialne jest to, że taka rama składa się na trzy - dzięki temu w ciągu dnia futon może być kanapą! To rewelacyjne rozwiązanie dla małych mieszkań i kawalerek - sofa, która w nocy jest prawdziwym, wygodnym materacem.



A skąd wiem, że wygodnym?

Bo testowałam ;)


Pani Agnieszka, właścicielka firmy Słodkich Snów, zaprosiła mnie do Zapomnienia na weekend, żebym mogła na własnej skórze (i tyłku) przekonać się, czy warto skusić się na futon. To jest w ogóle świetna opcja - przetestowanie materaca przed zakupem, do tego w świetnym, górskim otoczeniu i domowej atmosferze. Przez dwa dni naprawdę sporo naleniuchowaliśmy się z Bartkiem na futonach i mogę z pełną pewnością stwierdzić, że jest to produkt warty uwagi! 

Dlaczego warto?

Przede wszystkim, ze względu na świetny "skład" - brak poliestru, poliuretanu czy polipropylenu, obecnych w większości materacy. Sama natura! Dzięki temu materac "oddycha", a Ty mniej się pocisz. To nie wystarczy, żeby Cię przekonać? Ok, no to dalej - futon bardzo dobrze wspiera kręgosłup więc jest ciekawą alternatywą dla drogich materacy specjalistycznych polecanych ludziom z wadami kręgosłupa lub nadwagą. Dodatkowo, dzięki temu, że futon nie jest sprężysty, nie czuć, kiedy druga osoba śpiąca na tym samym łóżku się wierci. A to dla niektórych jest duży plus - coś o tym wiem ;)


Aha, zapomniałabym wspomnieć - cena przeciętnego futonu nie odbiega od ceny materaca z IKEA. 

Czyli za te same pieniądze masz możliwość dopasowania materaca do swojego widzimisię - pod względem twardości, wymiaru, wypełnienia, a nawet koloru. Spoko opcja, prawda?

Dodaj do tego możliwość złożenia futonu do formy kanapy, a masz idealne rozwiązanie do małego mieszkania.


Ja generalnie jestem kupiona - podczas testów było mi naprawdę wygodnie. Może ciut za twardo - ale spałam na materacu z wkładem z włókna kokosowego - czyli jednym z najtwardszych z oferty. Myślę, że ze względu na to, że jestem dość drobna, zdecydowałabym się na klasyczny futon z samej bawełny - ten wydawał mi się najwygodniejszy. 


Choć spanie na futonie brzmi dość orientalnie, okazuje się, że jest to naprawdę przystępna cenowo, wygodna i bogata w zalety opcja. No i wiesz - dodatkowo brzmi to naprawdę hipstersko ;)

Post powstał we współpracy ze sklepem Słodkich Snów.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...