środa, 1 listopada 2017

Biuro projektowe - salon z mocnym akcentem

Zapraszam Was na kolejny post z serii biuro projektowe - tym razem wpadniemy do salonu z aneksem. Znów zaszalałam z kolorem - mamy mocny akcent na ścianie i musztardową kanapę do pary ;)

Oprócz tego: ciekawy pomysł na podwieszany sufit, kuchnia z ogromną ilością miejsca do przechowywania i oryginalnym wykończeniem między szafkami oraz uwielbiamy przez wszystkich fotel STRANDMON z IKEA.

Dzieje się!




Jak zawsze, prace zaczęliśmy od projektu funkcjonalnego. Wymyślenie dobrego ustawienia mebli było tu nie lada wyzwaniem, ponieważ wnętrze ma okna na dwóch ścianach - do tego większość z nich zaczyna się na wysokości podłogi lub 30cm nad nią, co sprawia, że ustawienie czegokolwiek bezpośrednio przy nich mijało się z celem.

Pomysłów było kilka. Początkowo w kuchni miała znaleźć się wyspa, dlatego usilnie próbowałam wcisnąć ją do projektu. Poniżej możesz zobaczyć, jakie propozycje przedstawiłam klientom - każda z nich oczywiście miała swoje wady i zalety, które przedyskutowaliśmy na spotkaniu, wybierając optymalne ustawienie. Zrezygnowaliśmy z wyspy na rzecz wygodnego, dużego stołu i miejsca na komunikację, a kanapę postanowiliśmy ustawić zupełnie nie po polsku - czyli na środku salonu ;)


Następnie przyszedł czas na moodboard. Tą tablicę mogłaś już zobaczyć w poście o moodboardach - podczas pisania tego posta rozgrywał się właśnie ten etap projektu ;) Postawiłam na dwa mocne akcenty - granat i musztardowy żółty, na bardzo neutralnym, beżowo-szarym tle. Z takimi intensywnymi, kontrastującymi kolorami trzeba uważać - może się okazać, że wnętrze totalnie nas przytłoczy i będziemy czuć się jak w cyrku. Najlepiej dodawać koloru po trochę i kontrolować, jak zmienia się atmosfera i klimat wnętrza :) 


Wiedziałam, że chcę dać jeden intensywny, żółty punkt - w tym wnętrzu miała to być kanapa. Musztardowy właściwie nie powtarza się już nigdzie indziej, poza drobnymi elementami jak poduszka i wzór na fartuchu kuchennym. Z niebieskim jest jednak trochę inaczej - nie dość, że mamy go na ścianie, to jeszcze pojawia się na krzesłach i dodatkach. Dlaczego akurat tak? Ponieważ granat jest przyjemniejszy dla naszego oka, niż drażniący żółty - czujemy się z nim bardziej "swojo" i działa na nas rozluźniająco. 

A poza tym kochamy granat.

Jednym z warunków, jakie postawili przede mną moi klienci był sufit podwieszany z oświetleniem. Sama nie jestem fanką tego typu rozwiązań, ale nie postanowiłam go nie odradzać - ugryzłam ten temat nieco inaczej. W taki właśnie sposób powstał... granatowy sufit, który razem ze ścianą za telewizorem w tym samym odcieniu jest, po kanapie, drugim głównym akcentem wnętrza :)



Z tym sufitem było trochę przebojów, bo pierwotnie obniżenie miało pojawić się na całej części wypoczynkowo - jadalnianej, z podcięciem wokół granatowej części, która byłaby podświetlona taśmą led. Ostatecznie zdecydowaliśmy się jednak na przedłużony jęzor, który sięga do stołu i ładnie domyka kompozycję dwoma lampami. No bajeczka!


Warto wspomnieć o oświetleniu, bo w tym wnętrzu mamy go sporo. Delikatne, klimatyczne światło dają taśmy led umiejscowione wokół obniżonego sufitu - sprawdzą się przy oglądaniu telewizji lub wieczornym relaksie. Gdyby jednak zechcieć coś poczytać lub pograć w planszówkę - z pomocą przychodzi górny plafon. Mamy oczywiście nisko zawieszone nad stołem lampy, żeby móc wybierać groszek z talerza, oraz górne oświetlenie w strefie aneksu. Same meble kuchenne też są dobrze podświetlone - taśmy led wpuszczone w oba rzędy górnych szafek rewelacyjnie oświetlają blat, a podświetlenie cokołu... Cóż, podświetlenie cokołu to głównie szpan ;)



Projekt kuchni to generalnie materiał na osobny post, ale long story short - jeśli kupujesz nowe mieszkanie od dewelopera, sprawdź, czy rury wodociągowe i kanalizacyjne są wpuszczone w ścianę. Tutaj rury zdefiniowały nam cały rozkład kuchni - zmusiły do zaprojektowania zlewu zaraz przy lodówce i spowodowały, że lodówka wystaje poza komin, choć mogłaby się za nim schować. Na szczęście ostatecznie nie wyszło tragicznie - zmieściły się wszystkie niezbędne sprzęty, pod oknem znalazło się sporo blatu roboczego do przygotowywania posiłków, a w górnych, głębszych szafkach jest mnóstwo miejsca na kuchenne przydasie. Ale walka była ciężka.


Kolorystyka kuchni jest bardzo neutralna i ponadczasowa, więc jeśli kiedyś moim klientom znudzi się granat i żółty, nie będą musieli demolować tej części salonu ;) Postawiliśmy na białe, lakierowane fronty z uchwytami frezowanymi (taaak, właśnie tak to się fachowo nazywa) i elementy w okleinie drewnopodobnej, dębowej - blat, szafki górne i panele wieńczące. Dla przełamania monotonii górnej zabudowy zrobiłam otwartą, lakierowaną półkę na przyprawy albo dekoracje - bez niej było trochę za smutno. 

Warto zwrócić uwagę na fartuch kuchenny - według mnie dodał tej kuchni prawdziwego charakteru :) A to po prostu tapeta od ubierz swoje ściany, na którą przykręcona będzie hartowana, przezroczysta szyba. Łatwe, a jakie efektowne!


Na koniec jeszcze słowo o zabudowie po prawej stronie od telewizora. Początkowo miał być to duży regał, który pomieści naprawdę sporo rzeczy. Okazało się jednak, że był zbyt przytłaczający. Druga wersja również nie spodobała się moim klientom. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na prostą, długą komodę i dwie półki - miejsca wprawdzie jest dużo mniej, ale salon zyskał na przestronności. Na tym przykładzie szczególnie dobrze widać, że nie zawsze pierwsze pomysły są trafione - czasem trzeba kilku podejść, żeby otrzymać upragniony efekt :)


No to jeszcze kilka innych kadrów!




I jak? Zdecydowałabyś się na taką kolorystykę w salonie, czy może preferujesz jednak bezpieczne, stonowane kolory? Jestem też bardzo ciekawa opinii dotyczącej podwieszanego sufitu - jak prezentuje się w takiej odsłonie? :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...