czwartek, 13 lipca 2017

W ostatnim odcinku - firma, papiery i jak do tego doszło

W czerwcu minęło pół roku, od kiedy rzuciłam pracę na etacie. Właściwie to etat rzucił mnie (likwidacja stanowiska), ale po tym rozstaniu stwierdziłam, że nie wracam. Zakładam swoją firmę, która będzie łączyła dwie rzeczy, które kocham - projektowanie wnętrz oraz inspirowanie i uczenie przez bloga.

Ej, ja naprawdę sądziłam, że to wszystko uda mi się ogarnąć w ciągu maksymalnie dwóch miesięcy.

A potem dostałam z liścia od biurokracji.



Co u mnie?

Jeśli myślisz o założeniu swojej firmy i chcesz starać się o dotację z urzędu pracy, to zanim rzucisz etat i ochoczo zabierzesz się do wypełniania stosu papierów, zabezpiecz się finansowo. Taką radę dałabym sobie z końcówki zeszłego roku, i taką radę daję też Tobie, jeśli planujesz zacząć coś swojego.

I nie, hajs na trzy miesiące do przodu nie zawsze wystarczy. 

Być może tego nie wiesz, ale żeby starać się o dotacje, musisz mieć status bezrobotnego. A to oznacza, że nie możesz podpisać ŻADNEJ umowy - o pracę, o dzieło, o zlecenie, nic. Co jest  jednoznaczne z tym, że nie możesz podjąć żadnej pracy zarobkowej.

I tak na przykład, jak w moim wypadku - przez 6 miesięcy i 26 dni.

Gdyby nie oszczędności i wsparcie z zewnątrz, już w połowie tego okresu jadłabym gruz.

Wiesz - ja nie byłam głupia, wiedziałam że to potrwa. Ale nie spodziewałam się, że aż tyle. Na szczęście ten okres już za mną :)


Samo założenie firmy to nic trudnego. Idziesz do urzędu, wypełniasz papierek (w sumie możesz też to zrobić przez internet, ale w internecie nie siedzi miła pani, która z uśmiechem wytłumaczy Ci, dlaczego jesteś idiotką i nie powinnaś wypełniać części, na której jasno jest napisane "WYPEŁNIA URZĄD") składasz w odpowiednim okienku i już. Potem jeden urząd odsyła Cię do drugiego, tam z kolei Pan wypełnia dokumenty za Ciebie, bo widzi, że jesteś zielona jak rzeżucha i dokładnie, kolorowym zakreślaczem zaznacza, na który numer konta masz przelać pieniądze za składki. Potem zatrudniasz księgowego, który z rodzicielską cierpliwością tłumaczy Ci różnice między jednym a drugim papierkiem i palcem (u mnie wirtualnym, ale jednak) pokazuje, gdzie co wprowadzić.

Jestem ogromnie wdzięczna za tych ludzi, bo bez nich rwałabym pewnie włosy z głowy i wyła nad tymi papierami w niebogłosy. I o ile zwykle wolę wszystko załatwiać przez internet, tak tutaj bezpośredni kontakt z osobą, która przerzuciła tysiące takich samych dokumentów był dla mnie ratunkiem w gąszczu sprzecznych informacji dostępnych w necie. Polecam.



Zanim założyłam firmę, wydawało mi się, że jak już to zrobię, to wokół będą strzelały fajerwerki, ptaszki będą głośno śpiewać a ja będę prawdziwą bizneswomen - ogarniętą i poukładaną. 

No, i tak było, przez pierwsze trzy dni. Wprawdzie nie wdziałam garsonki ani szpilek (zdecydowanie wolę trampki), ale faktycznie ogarniałam wszystko całkiem nieźle. Byłam szczęśliwa, kiedy zawoziłam kolejne papiery do urzędów, bo to oznaczało, że wszystko idzie zgodnie z planem.

Aaaż wreszcie zaczęło mi się to nudzić. Spacerki do urzędów zaczęły mnie męczyć, bo zajmowały ogromną ilość czasu (no wiesz, znów ta biurokracja), którą mogłabym poświęcić projektom lub wpisom na bloga. Przygnębia mnie obcowanie z papierami, bo cały czas boję się, że coś zrobię nie tak, że coś schrzanię i potem będę musiała za to beknąć. 

Na szczęście powoli udaje mi się to wszystko ogarnąć. Czekam z niecierpliwością na moment, kiedy wszystko będzie dla mnie jasne i będę podchodzić do tej papierologii z rutyną... Bo póki co każdy dokument wzbudza we mnie spore emocje ;) 

Za to praca... Praca przy czymś co jest Twoją pasją, jest boska! Tu fajerwerki strzelają na codzień - ludzie, z którymi współpracuję są fantastyczni, mam pełno pomysłów na kolejne wpisy i dodatkowe projekty. Jedyną rzeczą, której mi brakuje jest czas na wprowadzenie wszystkich tych pomysłów w życie.


Więc jeśli ktoś zapytałby mnie czy warto - WARTO. Upewnij się tylko że masz odpowiednie zabezpieczenie na czas rozpędu i dawaj. Swoboda, nowe możliwości, które się przed Tobą otworzą są naprawdę niesamowite. A to, że czasem dostaniesz od księgowej po głowie, bo brakuje jakichś dokumentów, to już drugorzędna sprawa ;)

Ciekawe linki

Najlepsze zdjęcie z Instagrama

Ostatnio to moja ulubiona aktywność, co zresztą widać po moim insta stories. Mam nadzieję, że jeszcze Ci się nie znudziło ;)

Post udostępniony przez Justyna (@juzjawasurzadze)
Ostatnio na blogu

No to do zobaczenia :)










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...