środa, 5 kwietnia 2017

Coś lepszego niż balkon

Wiosna przyszła już na dobre, a przepiękna pogoda w ten weekend wyciągnęła nawet największych maruderów z domu. Tak jak pączki na drzewach, na blogach szybciutko pojawiły się posty o balkonach ;) Nie dziwię się - po zimie, ta zapomniana część mieszkania wręcz błaga o uwagę. Bo przecież już niedługo będą się tu odbywały leniwe, niedzielne śniadania, popołudniowe posiadówy z gazetą i wieczorne piwerko ze znajomymi (ku uciesze sąsiadów).

I już miałam napisać podobny post - ba, nawet drafta już mam. A potem wpadłam na jedno zdjęcie, które zupełnie zmieniło plan na dzisiejszy wpis. 

Chcesz wiedzieć jakie? No to hop do reszty wpisu ;)

http://www.juzjawasurzadze.pl/2017/04/tarasy-na-dachu.html



Oto ono:


Taras na dachu.

Ten bardzo powszechny na południu Europy patent został całkowicie pominięty w polskiej architekturze. Hiszpania, Włochy, Grecja, Malta - wszędzie tam aż roi się od zagospodarowanych dachów. Ja wiem, taki mamy klimat. Ale w Nowym Jorku, gdzie temperatury są bardzo zbliżone do naszych, tarasy na dachach są dużo bardziej popularne. Czemu?

 źródło: 1

Wydaje mi się, że wciąż nie dorośliśmy jeszcze do tego, że musimy szanować przestrzeń - że jest to dobro, które kurczy się w zastraszającym tempie. Że jeśli zabieramy część ziemi, to powinniśmy starać się choć w części ją oddać. A można to zrobić właśnie przez zielone dachy.

Poza tym, ilość zalet tego rozwiązania jest dla mnie wystarczająco przekonująca.

źródło: 1

Przede wszystkim powiększa się procentowa ilość terenów zieleni na mieszkańca. W nowych inwestycjach sprawa jest bardzo prosta - projektujemy zielony dach, możliwość wyjścia na niego i już. W istniejących budynkach wygląda to nieco gorzej - nie wszystkie stropy przystosowane są do posiania na nich trawy ;) Ale nie wszystko stracone - nawet kilka donic z niewymagającymi roślinami na każdym dachu da odczuwalną różnicę w mikroklimacie i jakości powietrza.

O właśnie, skoro już przy tym jesteśmy - ostatnie zmiany w prawie spowodowały, że masowo wycinamy drzewa. I to w tych samych miastach, które jeszcze miesiąc temu pokrywał gęsty smog! Zieleń na dachach jest w stanie zmienić stan powietrza. Oczywiście nie mówię tu o mikroskali, czyli jednej doniczce z bazylią na tarasie, a o powszechnej zmianie zagospodarowania dachów.

źródło: 1 2

No dobra, ale co to oznacza dla przeciętnego mieszkańca bloku? To zależy, jak rozegra się sprawę własności takiego tarasu. Bo przestrzeń dachu można podzielić na części przynależące do mieszkań na najwyższym piętrze (jako rekompensatę za ilość schodów, które trzeba pokonać i to, że mieszkanie bezpośrednio pod stropem ma trochę minusów), lub udostępnić wszystkim mieszkańcom bloku - jako drugie podwórko. Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety.

źródło: 1

Pierwsza opcja to fantastyczny dodatek do mieszkania, który może spowodować, że daną inwestycją zainteresuje się więcej osób. Poza tym na pewno podniesie wartość lokalu. Powierzchnia tarasu na dachu będzie oczywiście dużo większa niż przeciętnego balkonu lub loggi. Spokojnie znajdzie się tu miejsce na grilla (bo przecież dym nie będzie leciał na świeżo umyte okna sąsiadki), na stół i krzesełka i na miejską dżunglę złożoną z ulubionych roślin. Minus? Każde mieszkanie musi mieć bezpośrednie wyjście na dach - trzeba to przemyśleć na etapie projektu.

Drugie rozwiązanie sprzyja natomiast nawiązywaniu sąsiedzkich więzi i tworzeniu miejsca fachowo nazywanym przez urbanistów przestrzenią społeczną - czyli dostępną wyłącznie dla społeczności danego budynku. To trochę jak zamykane osiedla, ale bez wysokich płotów i furtek na klucz. Fajniej, prawda? Plusem jest też to, że wystarczy jedno wyjście na dach, z klatki schodowej. Wadą niestety może być to, że część wspólna często staje się częścią niczyją. Z tego powodu łatwiej o zaniedbanie takiego tarasu.

źródło: 1 2

Której opcji byśmy nie wybrali, kilka zalet jest niepodważalnych - wykorzystanie martwej do tej pory powierzchni (czyli maksymalizacja dostępnej przestrzeni), powiększenie ilości zieleni w miastach, dodanie terenów rekreacyjnych w centrum, gdzie często nie ma ich wiele i przepięęęęękne zachody słońca.

 źródło: 1

Tarasy dachowe to miejsce, które często pojawia się w filmach i serialach. Przypomnij sobie How I Met Your Mother, Just Like Heaven albo nawet High School Musical. Dlaczego? Bo to po prostu bardzo piękne i malownicze miejsce. Nawet sama idea siedzenia nad tym całym miejskim zgiełkiem, w otoczeniu roślin jest dla mnie relaksująca. Zupełnie nie rozumiem braku zainteresowania tak prostym, a tak genialnym rozwiązaniem, które przecież nie jest wcale nowe, bo stosowane u naszych południowych sąsiadów od wielu, wielu lat. A zresztą, nie tylko tam! Kojarzycie może wrocławski Manhattan? O ten, ze zdjęcia niżej:

źródło: 1

Te budynki, zwane też pieszczotliwie sedesowcami, zostały zaprojektowane w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. I zgadnij co? Ich dachy zaplanowane były jako część wspólna dla mieszkańców tych wieżowców! I początkowo nawet można było na nie wejść. Niestety... do czasu. Teraz są po prostu smutnymi, przykrytymi papą, martwymi przestrzeniami. Cholera, jak szkoda.

A co Ty myślisz o takich rozwiązaniach? Sprawdziły by się w polskich warunkach? 

 FACEBOOK | INSTAGRAM            




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...