sobota, 26 listopada 2016

Mam 24 lata.

Dzisiejszy post będzie troszkę inny, bardziej osobisty.

Tak naprawdę nie musisz w niego klikać.

Ale to ja mam dzisiaj urodziny i mam kaprys napisać właśnie taki post. Kto mi zabroni? ;)




Co przyniósł 24 rok mojego życia?


Najważniejsze - zakończyłam swoją edukację. 15 grudnia odbiorę dyplom i rzucę do góry czapką, na wydziale, który od dzieciństwa był moim marzeniem. Czaisz kontekst? Mała Justyna, która z zapałem przeglądała "M jak Mieszkanie" i rysowała rzut swojego pokoju tysiące razy (bez żadnej skali, dlatego magicznie wszystko się tam mieściło), skacze we mnie z radości od września. 

Jestem architektem. I chyba muszę sobie pyknąć wizytówki, żeby móc napatrzeć się na te tytuły przed nazwiskiem. Możesz się ze mnie śmiać, ale te 10 literek to pięć lat naprawdę ciężkiej pracy. I będę się z nich cieszyć, bo są moje :)

Przepracowałam półtorej roku w jednej pracy, gdzie bardzo dużo się nauczyłam, ale też zorientowałam, że praca na etacie nieszczególnie mi się podoba. Dzięki temu wiem, jaki chcę obrać kierunek i co dalej robić ze sobą, choć jeszcze dwa, trzy lata temu zarzekałam się, że dokładnie wiem, jak będzie wyglądać moja praca - w dużym studiu, w zespole projektantów. No popatrz, jak niektóre wizje się zmieniają.

Podróżowałam. W tym roku chyba najwięcej do tej pory? Średnio co dwa miesiące robiliśmy sobie kilka dni oderwania od rzeczywistości. Były wypady zagraniczne (w zestawie z pierwszym w życiu przegapieniem samolotu), były wakacje pod namiotem, wakacje na gorącej wyspie i podróż przez całą Polskę na jeden koncert. Upewniłam się, że podróże w tym momencie są dla mnie szalenie ważne - to im chcę podporządkować kilka kolejnych lat mojego życia.

Blogowałam. Wiecie, nie sądziłam, że prowadzenie bloga będzie dla mnie takie ważne. Mam nadzieję, że widać, że od pewnego czasu traktuję go bardzo poważnie. Ale wiecie, bez obaw, nie tak nudno-poważnie ;)

Wyluzowałam! Po skończeniu studiów zrobiłam sobie trzy miesiące względnego luzu. Żadnej gonitwy związanej z rozwojem osobistym, żadnego parcia na naukę nowych rzeczy. Za to dużo czasu na czytanie książek na które miałam ochotę, jeżdżenie na rowerze i opalanie się nad rzeką. Słuchajcie, to było cudowne lato. W przyszłym roku totalnie robię to samo.

I jak tak myślę o sobie w perspektywie tych moich dwudziestu czterech lat, to myślę, że jestem w dobrym miejscu.



Czego sobie życzę na najbliższy rok?

Wiele osób składając mi życzenia w tym roku życzyła mi podróży i to jest też moje największe życzenie. Bardzo chciałabym spróbować pobyć nomadem, sprawdzić, czy taki styl życia mi odpowiada. Zobaczymy :)

Życzę sobie też zmian. Mam nadzieję, że najbliższy rok przyniesie ich mnóstwo. Nie, nie boję się zmian. Chcę ich z całego serca. Nie jest sekretem, że chcę wyjechać z Polski, nigdy się z tym nie kryłam - to właśnie jest największa zmiana, jaką planuję na najbliższy rok. Trzymajcie za mnie kciuki.

I życzę sobie, żebym znajdowała czas na to, co sprawia mi przyjemność - nie samą pracą człowiek żyje, choćby była to jego ukochana praca, nie? 

A teraz idę dalej świętować :) Uwielbiam mieć urodziny! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...