sobota, 1 października 2016

Jak może wyglądać akademik?

Jest pierwszy października, więc oficjalnie rozpoczęliśmy nowy rok akademicki. Nie powinno Cię więc dziwić, że kolejny raz poruszam temat związany z akomodacją studentów - tak ważny, a tak często ignorowany. Bo przecież akademik to taki trochę hotel - i choć nie musi spełniać wymagań na pięć gwiazdek, powinien być wygodny. Studenci to w końcu przyszłość naszego narodu, nie? Powinni mieć szansę uczyć się, pracować, odpoczywać (i imprezować) w komfortowych warunkach. A to, że da się zaprojektować estetyczny i funkcjonalny moduł w domu studenckim udowadnia projekt, który chcę Ci dzisiaj pokazać. 



Polskie akademiki dzielą się na dwa rodzaje - zwykłe i modułowe. W zwykłych układ jest bardzo prosty - na każdej kondygnacji znajduje się jedna, wspólna kuchnia, zespół sanitariatów i kilkanaście pokoi. Jeśli miałeś trochę więcej szczęścia, może udało Ci się mieszkać w akademiku modułowym - to dwa lub trzy pokoje wyposażone we własną łazienkę i małą kuchnię. Pokoje są zwykle dwu- lub trzyosobowe, przy czym na każdego studenta przypada łóżko, biurko, krzesło i szafa. Tyle. 

Niektóre wrocławskie domy studenckie pamiętają słodki okres, w którym żakiem był mój dziadek (serio), kiedy na jako taki komfort nie zwracano aż tak dużej uwagi. Wiele z nich, w nieco odświeżonej formie funkcjonuje do dziś. Nowe akademiki to z kolei zwykle modułowce, wciąż projektowane na podstawie jednej, najważniejszej zasady - zmieścić jak najwięcej studentów. 

A nie ma chyba miejsca na ziemi, które musi bardziej oszczędnie podchodzić do kwestii powierzchni mieszkań, niż Chiny. A w szczególności wielkie aglomeracje takie jak Hong Kong. 

Wnętrze, które chcę Ci dziś pokazać to projekt modułu w Campus Hong Kong, zaprojektowany przez LYCS Architecture. Jest to pokój dla czterech osób, z niewielkim aneksem kuchennym i łazienką. Cały moduł zajmuje mniej niż 27m2.




Co ciekawe, na tym małym metrażu udało się zaaranżować zarówno przestrzeń prywatną, jak i wspólną. Wszyscy, którzy studiowali, lub studiują, wiedzą, że to bardzo ważne w studenckiej społeczności! Każdy z mieszkańców ma jednak swój wydzielony kąt, z własnym biurkiem, miejscem do przechowywania oraz umiejscowionym na antresoli łóżkiem. Podoba mi się, że projektant pomyślał tutaj w trzecim wymiarze – w końcu bezpośrednio nad biurkiem nie potrzeba aż tak wysokiego sufitu.



Dzięki oszczędnemu podejściu do strefy prywatnej, zyskano przestrzeń wspólną, której centralną częścią jest stół. Ten pomysł uważam za strzał w dziesiątkę, bo skupienie życia towarzyskiego wokół stołu kojarzy mi się bardzo rodzinnie. W końcu współlokatorzy, którzy spędzają ze sobą kilkanaście godzin dziennie stają się sobie bliscy jak rodzina. Taka aranżacja przestrzeni ułatwia integrację współmieszkańców i zostawia miejsce na wspólną naukę, spożywanie posiłków czy nawet zwykłą rozmowę przy herbacie. Tego bardzo brakuje w polskich akademikach, bo zawsze jest się "u kogoś".



Na uwagę zasługuje też aranżacja strefy prywatnej. Łóżka na antresolach mają kotary, które pozwalają na całkowite odseparowanie się od znajomych (plus sto do komfortu!), a na ścianie znajdują się półki na książki i inne drobiazgi oraz lampki nocne i gniazdka. Dzięki temu można uczyć się lub siedzieć na fejsie do późnych godzin nocnych bez przeszkadzania reszcie ;) Dolny pokład to sporej powierzchni biurko, wygodne krzesło oraz szafa i regał do przechowywania wszystkich osobistych rzeczy. Zwróć uwagę, że to dokładnie te same meble, co w przeciętnym akademiku, a jednak ich wygląd i jakość powoduje, że całość bardziej przypomina dobrej jakości hotel niż dom studencki.



Całość utrzymana jest w nowoczesnym i młodzieżowym stylu. W pomieszczeniu rządzą szarości, uzupełnione elementami w intensywnych kolorach. Przytulności dodają dębowe meble i ciemny sufit, na którym umieszczono ozdobne typografie. Ciekawy efekt, nie? Do tego industrialne lampy, lodówka SMEGa i popularne chevrony. Rewelacja!



Przy takich projektach nasze akademiki wypadają naprawdę... smutno. Słabej jakości meble, ściany w kolorze chyba beżowym, smutne, wąskie zasłony ze wzorem przypominającym zawartość żołądka… A przecież nie potrzeba wcale tak wiele. Nie nawołuję oczywiście, żeby w akademiku montować lodówki smega! Ale czyste, proste wnętrza z dobrej jakości meblami i kilkoma dekoracyjnymi elementami na pewno pomogłyby studentom poczuć się w akademiku nieco lepiej. W pustych, brudnych ścianach dużo mocniej tęskni się do ciepłego i przytulnego domu. Szkoda też, że nie aranżuje się przestrzeni wspólnych przy modułach (i nie chodzi mi o wielkie "sale telewizyjne"). To pomogłoby budować pozytywne relacje między współlokatorami. Aranżacja miejsca, w którym się mieszka naprawdę bardzo mocno wpływa na jakość życia! 

A jakie Ty masz skojarzenia, jeśli chodzi o akademiki lub mieszkania studenckie? :) Też kojarzą Ci się smutno, czy może miałeś okazję mieszkać w naprawdę fajnym miejscu? 

źródło zdjęć: Freshome

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...