czwartek, 14 kwietnia 2016

Jak napisać pracę magisterską na studiach architektonicznych- część I

Tak, wiem - dwa tygodnie przerwy między notkami zdecydowanie nie przysparzają mi nowych czytelników i irytują tych, którzy są (dziękuję Wam, że jeszcze zupełnie mnie nie opuściliście). Niestety, jak mówi Pani Swojego Czasu jednym z najważniejszych filarów zarządzania czasem jest prioretyzacja. I jak wielu z Was wie (a Ci, którzy nie wiedzą zrobią zaraz "achaaa"), przede mną jeden z ważniejszych momentów w życiu - obrona pracy magisterskiej. Już za dwa miesiące oddam swoją pracę, a za dwa i pół będę drżeć przed drzwiami z kilkorgiem moich znajomych z roku. Za dwa i pół i troszkę natomiast, będę mogła nazwać się panią magister inżynier architekt, co równocześnie będzie spełnieniem mojego dziecięcego marzenia. How awesome is that, right?

Niestety, żeby to się stało, pisanie pracy musiało otrzymać najwyższy priorytet wśród moich zadań. Z tego też powodu reszta odeszła na dalszy plan - między innymi również blog. Zwyczajnie nie dało się inaczej.


Ostatnio na fanpagu zadałam pytanie, czy wśród moich czytelników znajdą się osoby, które interesuje proces powstawania pracy dyplomowej i czy chcieliby przeczytać o tym na blogu. Okazało się, że i owszem (co więcej, ten post zyskał mnóstwo uwagi, porównując do poprzednich wpisów). Dlatego też przedstawiam Ci pierwszą część krótkiego cyklu o pisaniu pracy magisterskiej na kierunku architektura i urbanistyka. Musiałam podzielić to na kilka części, bo... cóż, jestem dopiero na początku ;) Potraktuj to jak mały przewodnik how to, how not to, i jak pisać pracę dyplomową na ostatnią chwilę i nie zwariować.




No dobra, ale jak zacząć?

Nie wiem, czy każda osoba, która podchodzi do tematu pracy dyplomowej ma ten sam problem, czy to tylko ja - głównym i najważniejszym pytaniem jest, jak to cholerstwo zacząć i o czym w ogóle chcę pisać. Być może niektórzy od początku studiów wiedzą, jakim tematem chcą się zająć... Ja nie wiedziałam. Przez dobre dwa miesiące, od kiedy zapisałam się na listę u promotora liczyłam na to, że obudzę się pewnego dnia z dokładnym pomysłem na to co chcę projektować, gdzie, dla kogo i dlaczego.

Jak łatwo się domyślić, nic takiego nie miało miejsca.

Na szczęście z odsieczą przyszedł Bartek, który zadał bardzo mądre i niezwykle pomocne pytanie: Co tak naprawdę cię interesuje i kręci? Nad czym będziesz chciała pracować przez najbliższe pół roku?

I w tym samym momencie wiedziałam już, że na pewno chcę aby mój projekt był budynkiem w stylu industrialnym. To właśnie rewaloryzacja budynków poprzemysłowych jest tematem, który najbardziej mnie grzeje. Chwilę później zadałam sobie drugie, bardzo ważne pytanie - w czym czuję się pewnie? Jakie przeznaczenie budynku sprawi mi najmniej problemu? Doszłam dzięki temu do wniosku, że najlepiej znam budynki przeznaczone na stałe lub czasowe zamieszkanie ludzi, a więc budynki mieszkalne, hotele, akademiki, itd. 

Wybór padł na hotel. 

1 2

Pomimo, że naprawdę interesuje mnie tematyka rewitalizacji terenów poprzemysłowych, nie podjęłam się przebudowy istniejącego budynku na nową funkcję. Zrobiłam to z prostego powodu - istniejąca tkanka nie jest tak plastyczna jak projekt powstający od podstaw. Postanowiłam możliwie jak najbardziej uprościć sobie zadanie, ponieważ czas na przygotowanie dyplomu przeraźliwie się kurczył.

Podjęłam więc pierwszą i w sumie chyba najważniejszą decyzję dotyczącą mojej pracy magisterskiej - będę projektować nowy hotel w stylu industrialnym.

1

No dobra, ale gdzie?

Nie da się ukryć, że kwestia lokalizacji projektowanego budynku jest równie ważna, jak jego przeznaczenie. Dobrze dobrana działka może poprowadzić projekt za rączkę i sprawić, że praca nad budynkiem stanie się przyjemnością, natomiast zbyt mała/za duża, lub w dziwnym kształcie spędzi sen z powiek i spowoduje, że projekt będzie dużo trudniejszy. Istnieje też szansa, że ostateczny efekt nie będzie zadowalający.

Mając to w głowie, zaczęłam przeczesywać mapy w poszukiwaniu działki idealnej. Zależało mi na tym, żeby była to działka we Wrocławiu, bo znajomość miasta zdecydowanie ułatwia przeprowadzenie niezbędnych analiz. Budynek w stylu, jaki sobie wymyśliłam nie mógł również powstać byle gdzie. Warunkiem koniecznym było więc sąsiedztwo prawdziwych budynków poprzemysłowych, najlepiej dobrze zachowanych. Z pomocą przyszedł mi Hydral, czy inaczej portal dolny-slask.org.pl/, na którym mogłam znaleźć wszystkie fabryki, które istniały kiedyś na terenie miasta, zobaczyć ich zdjęcia, przeczytać o historii, o tym czy są zachowane, czy nie. Prawdziwa kopalnia wiedzy.

Dość szybko udało mi się znaleźć działkę wymarzoną - w bezpośrednim sąsiedztwie piekarni Mamut, przy jednej z głównych ulic miasta, w idealnym, prostokątnym kształcie. Dodatkowo, teren ten oddalony jest dosłownie o kilkaset metrów od Wydziału Architektury PWR, więc i okolica jest mi dość dobrze znana.


Co więcej, dokładnie tą drogą jeżdżę do pracy, więc przy najbliższej okazji postanowiłam przyjrzeć się bliżej mojemu terenowi opracowania. Niedługo później, jadąc rano tramwajem, wypatrywałam niecierpliwie mojej działki, kiedy nagle moje serce zamarło.

Ojezusmariacośjużtustoi.

Okazało się, że zdjęcie satelitarne w Googlu zrobione zostało przed tym, kiedy na mojej działce powstała nowa inwestycja. Przede mną stał więc duży budynek wielorodzinny, w stanie surowym

Po początkowym etapie rezygnacji (to była idealna działka, nie znajdę nic, co byłoby choć w połowie tak fajne) przeszłam do zaprzeczenia (skoro na mapie zasadniczej jeszcze nic tu nie ma, to może mogę coś tu zaprojektować?), a potem do akceptacji (e, w sumie to i tak ciężko by było się tu zmieścić). I zaczęłam poszukiwania nowego terenu. Ostatecznie zdecydowałam się na działkę w kompleksie Browaru Piastowskiego, także przy głównej ulicy, ale też przy rzece. Teren jest duży, ma zaplanowany wjazd i świetne warunki zabudowy w Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego. Jej!



No dobra, ale jak to ma wyglądać?

Uczucie ulgi, kiedy najważniejsze kwestie zostały rozstrzygnięte, było nie do opisania ;) Teraz pozostało tylko zastanowić się nad kształtem budynku. TYLKO.

Zaczęłam od szkiców w notatniku. Zanim jednak zaczęłam projektować, zajrzałam do wspomnianego wcześniej MPZP, po wskazówki i inspiracje. Spisałam sobie wytyczne do bryły, które wyglądały mniej więcej tak:
  • Bryła wyższa z lewej strony - dominanta i widok na rzekę - apartamenty?
  • Przeszklenie od strony browaru - może się w nim odbijać zabytek
  • Podcień od frontu na dwie kondygnacje
  • Prosta, geometryczna forma
  • Przesunięcie względem ulicy na parterze
Następny etap okazał się całkiem przyjemny. Szkicowanie różnych opcji, znajdowanie udanych i tych ... mniej udanych rozwiązań, rozkładanie budynku na części pierwsze i składanie ich z powrotem do kupy... Poniżej możesz zobaczyć, jak pozwoliłam sobie pobłądzić. Szkice koncepcyjne robione odręcznie to najlepszy sposób na znalezienie odpowiedniego rozwiązania - żadne programy do modelowania tego nie zastąpią.



A więc kilka dni z ołówkiem i cienkopisem w ręku i kilka koszmarków później powstała prawdopodobnie ostateczna bryła. Prawdopodobnie, ponieważ w procesie projektowania wychodzą różne problemy i sprawy, na które pierwotnie nie zwraca się uwagi (jak na przykład to, że w mojej siatce słupów za nic nie zaprojektuję poprawnego garażu podziemnego). Mocno uproszczoną  bryłę, bez okien i drzwi wymodelowałam w programie, żeby zobaczyć ją ze wszystkich stron. Jestem zadowolona z efektu ;)

video


Przedstawiłam Ci właśnie drogę od samiutkiego początku moich zmagań, do momentu powstania szkieletu i skóry budynku. Wygląda jak bułka z masłem, no nie? Możesz mi wierzyć - nie było to proste, ale cieszę się, że ruszyłam (i to z kopyta, jak uznał mój promotor). Być może właśnie zaczynasz jakiś projekt semestralny lub obmyślasz strategię pisania pracy inżynierskiej albo magisterskiej... Jeśli tak, to nie masz wymówki - musisz zacząć, ponieważ wiesz już jak ;) Wysyłam Ci wirtualnego kopniaka motywacyjnego i czekam na Twojego. Bo to, że zaczęłam, nie oznacza jeszcze, że reszta pójdzie jak z płatka ;)

A co w następnej części? W jaki sposób sporządzić program funkcjonalny, jak rozplanować funkcje w budynku i czemu do cholery musi być aż tyle kibli. Do zobaczenia!

PS. Jeśli spodobał Ci się mój post, zalajkuj mnie na facebooku - dzięki temu na pewno nie przegapisz drugiej części!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...