piątek, 29 stycznia 2016

Aktualności kilka

Nie było mnie tu dokładnie 22 dni. Pomyślałam, że skoro jesteś tu ze mną od przeszło roku, to zdecydowanie należą Ci się słowa wyjaśnienia. Bo to absolutnie nie jest tak, że straciłam zacięcie lub przestałam Cię lubić. 
Znacie to powiedzenie, że nieszczęścia chodzą parami? Cóż, ostatnio zaczęły chadzać stadami. I to naprawdę licznymi, jak owieczki w Nowej Zelandii.


Zacznijmy od tego, że kończy się semestr na uczelni - wyjątkowo paskudny, obfity w projekty, semestr. Pracy było więc naprawdę dużo, a dodatkowe terminy przesunęły wymarzone wolne  o kolejny tydzień. Mając to na uwadze, zaplanowaliśmy z Bartkiem śródsesyjny odpoczynek w Londynie. Zamierzenie było cudowne - trzy dni w stolicy Wielkiej Brytanii, tanie loty, jeszcze tańszy nocleg i sporo odpoczynku. I jeszcze przed wyjazdem sprawy zaczęły się sypać. Choroba naszego kota, później sześciogodzinne opóźnienie samolotu z Wrocławia, aż wreszcie przegapienie samolotu powrotnego z powodu korków i zatrzymania na kontroli bezpieczeństwa. Wzięliśmy to jednak na klatę, bo wyjazd był naprawdę fajny. Nawet pomimo nocy spędzonej na lotnisku.


Weekend poza domem sprawił, że uczelniane sprawy urosły jak rzeżucha przez noc. Ponadto okazało się, że kot wcale nie czuje się lepiej - a wręcz przeciwnie. Nocny dyżur weterynaryjny, badania, kroplówki, zastrzyki. Nikt nie wiedział, co tak naprawdę leczymy. Po ciężkiej, nierównej walce, niestety przegraliśmy. Gruszki już z nami nie ma.

To, i wiele innych, drobnych rzeczy spowodowało, że blog poszedł w odstawkę. Mam nadzieję, że pomimo tego, że liczby w statystykach pokazują, że ostatnio niewiele z Was tutaj spacerowało, uda mi się przywrócić życie temu miejscu. Żeby jednak to się udało, potrzebuję troszkę pomocy. 

Przygotowałam formatkę, w której pytam Cię o blog - o to, za co go lubisz, co Ci się podoba, a co niekoniecznie. Będzie mi bardzo miło, jeśli poświęcisz kilka minutek i szczerze ją wypełnisz. Zależy mi na tym, żeby to miejsce było dla Ciebie ciekawe, żebyś dobrze się tu czuł i lubił tu wracać. Obiecuję, że nie zabiorę Ci dużo czasu :)


Bardzo Ci dziękuję!
Właściwie nie mam Ci dziś nic więcej do powiedzenia. Spodziewaj się mnie tutaj zdecydowanie częściej, zaczynając od lutego. Mniej więcej poukładałam już siebie i to co wokół mnie. Wrócę z nową siłą! :)

Justyna



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...