środa, 14 października 2015

[na marginesie] Jeśli chcesz - biegnij. Poradnik dla zabieganych

Odbierasz kilka telefonów na raz, jednocześnie biegnąc załatwić jakąś głupią, papierkową sprawę w dziekanacie. W międzyczasie robisz zakupy na wieczorne spotkanie ze znajomymi, a lista to-do wciąż jest długa jak napisy końcowe po dobrym filmie... Znasz to? Pewnie tak - w końcu wszyscy mamy teraz tak dużo na głowie. Wszystko robimy w biegu, w międzyczasie, w przerwie. Nie będę zachęcać Cię do zwolnienia - jeśli czujesz, że to Twój czas, to biegnij. Dam Ci tylko kilka rad na to, jak ukończyć maraton, a nie tylko sprint.



Wszystko spisuj

Pamięć dobra, ale krótka, prawda? Kiedy masz dużo obowiązków, małe sprawy momentalnie wypadają z Twojej głowy. Żeby temu zapobiec, warto zacząć wszystko zapisywać. Ale tak, wiesz - WSZYSTKO. Ważne daty, spotkania, pomysły które wpadną do głowy, rzeczy do kupienia, planowany obiad... Znajdź odpowiedni sposób na to, żeby nic ci nie umknęło. Moje rozwiązane? Jeden notes - zapisuje w nim wszystkie pomysły, ważne adresy, numery telefonów, nawet przepis na mamine kruche ciasto. Często znajdują się w nim też rysunki, które skrobię, gdy nad czymś myślę, lub na coś czekam. Pomysł na tą notkę też tam powstał :) W drugim miejscu zapisuję wszystkie daty i ważne wydarzenia, które mają miejsce konkretnego dnia - to mój kalendarz książkowy. Mam w nim wpisane wszystkie zajęcia na uczelni, godziny, w których jestem w pracy i całe mnóstwo małych wydarzeń, o których muszę pamiętać. To moje zapiski analogowe, jednak używam też wersji cyfrowych - moim notatnikiem jest Onenote, którego wielbię za posiadanie wersji przeglądarkowej, do której mam dostęp z każdego komputera, a także apki, którą mam na tablecie i telefonie. Wersją cyfrową kalendarza jest oczywiście Google Calendar oraz nowość na moim telefonie - Wunderlist, który sprawdza się jak do tej pory bardzo dobrze. Notatki na papierze i te komputerowe różnią się trochę od siebie, nie wszystkie informacje przechowuję w obu miejscach. Szukaj odpowiedniego sposobu dla siebie. Znalezienie go pewnie chwilę zajmie, ale kiedy usprawnisz ten aspekt swojej organizacji, zauważysz naprawdę ogromną różnicę.



Trzymaj ważne rzeczy w chmurze

Ile razy zdarzyło Ci się utracić ważne dane? Możliwości są teraz tak duże, że tylko ignoranci nie mają żadnych kopii zapasowych! Osobiście polecam Onedrive. Po zainstalowaniu go na komputerze powstaje zwykły folder. Dla osób, które jak ja, ciężko przyzwyczajają się do nowości, to duży plus - nie musisz odpalać dodatkowego programu, ani pamiętać o uploadowaniu plików na serwer. Przenosząc plik do folderu (lub zapisując zmiany), automatycznie wrzucasz go do chmury. Super, nie? Ja w chmurze trzymam wszystkie pliki dotyczące uczelni, dzięki czemu z poziomu telefonu mogę szybko otworzyć ważny plik lub wysłać go w mailu. Inne programy obsługujące przetrzymywanie danych na serwerze to między innymi Box, Dropbox, ICloud i Google Drive. Wybierz ten, który najbardziej Ci odpowiada.

Niezbędnik osoby zabieganej

Jeśli biegasz od pracy do domu, z domu na uczelnię, a po drodze robisz jeszcze zakupy w warzywniaku, to z pewnością na co dzień towarzyszy Ci dużo torba. Nie przejmuj się - ja też noszę ze sobą pół dobytku ;) Różne rzeczy zdarzało mi się mieć w torebce, jednak jest kilka pozycji, które zawsze, ale to zawsze mam ze sobą. I każdej zaganianej osobie również polecam podobny niezbędnik skompletować:
  • Pendrive - na uczelni niezastąpiony, a i w pracy często się przydaje.
  • Przejściówka między telefonem a pendrive'm - dostałam w komplecie z nowym telefonem i się z nią nie rozstaję. Super, kiedy trzeba szybko coś wydrukować - ściągam dokument z maila, wrzucam na pendrive i lecę do punktu druku. 
  • Butelka wody - tu chyba nie muszę zbyt wiele mówić?
  • Wazelina lub krem uniwersalny - taki uniwersalny produkt można użyć i do ust i do skórek, a nawet do zmasakrowanego przez jesienny katar nosa.
  • Notes i długopis - pisałam o tym w pierwszym punkcie, zawsze mam je ze sobą, nawet wychodząc na siłownię.
  • Portfel i wszystkie dokumenty w portfelu - to ma swój minus - jak zgubię, to wszystkie papiery na raz. Zawsze jednak zapominałam przepakować legitymację lub prawo jazdy, kiedy było mi potrzebne, więc noszę wszystko. W portfelu mam też tabletki przeciwbólowe i klucz do zaplecza w pracy. Jestem pewna, że będę miała je przy sobie ;)
  • Tabletki - jeśli nie w portfelu, to gdzieś indziej - w kosmetyczce, kieszonce, lub nawet luzem. Przeciwbólowe i przeciwgorączkowe to must have, ja noszę jeszcze dwa tabsy na gardło. 
  • Chusteczki
  • Płócienna torba - powiększa możliwości transportowe ;)
  • Gumka i spinki do włosów - już niejednokrotnie uratowały dzień - czasem, kiedy trzeba było zakasać rękawy do roboty, lub kiedy po prostu moje włosy nie chciały ze mną współpracować.


Kup sobie wygodne buty

Zrozumiałam to dopiero niedawno. Czy jest coś bardziej denerwującego niż odrapane pięty, kiedy przed Tobą cały dzień na nogach? To źródło irytacji i zmęczenia, które niezwykle łatwo jest wyeliminować. Po co się męczyć? Nie oszczędzaj - kup jedną parę wygodnych butów na każdą porę roku i już nigdy nie klnij na obolałe stopy. Jest tyle ważniejszych rzeczy, na które można sobie ponarzekać ;)



Miałam przyjemność testować ostatnio buty nowej, polskiej marki Hooy. Muszę wam powiedzieć, że są to jedne z wygodniejszych butów, jakie nosiłam. Mogą swobodnie równać się z obuwiem najsławniejszych firm sportowych. Nawet po całym dniu na nogach nie zauważyłam żadnych niepożądanych efektów ;) Minusem, który zwrócił moją uwagę jest to, że są trochę płytkie - trzeba je dość mocno związać, żeby but nie dyndał na stopie przy chodzeniu. Co bardzo ważne, dobrze leżą na szerokiej stopie - nie uciskają mnie ani w kostkę, ani w palce. Mam wrażenie, że są trochę lżejsze od moich "airów", co również jest na plus. Niestety ich podeszwa jest nieco twardsza, niż w airach, ale trudno znaleźć buty, które mają równie miękką podeszwę pod piętą.




Ja mam brązowe - fajnie pasują do mojej jesiennej, zielonej parki. Pokazywałam wam je już w poprzednich kolorach tygodnia. Jeśli chcecie zobaczyć inne wersje kolorystyczne butów Hooy, odsyłam was do sklepu: click!



Znajdź czas na aktywność fizyczną

Wiem, że brzmi to dosyć bzdurnie, skoro nie masz  na nic czasu. Ale mówię Ci - poczujesz różnicę. Brak jakiejkolwiek aktywności powoduje, że organizm przewrotnie ma mniej energii, jest bardziej ospały, trudniej jest go zmotywować. Już kilkanaście minut ćwiczeń spowoduje, że ciśnienie podskoczy, a Tobie łatwiej będzie ruszyć do działania. Jeśli trudno jest Ci się zmobilizować do wysiłku w domu, zapisz się na siłownię. Nic tak nie motywuje, jak pieniądze wydane na karnet ;)



Musisz wiedzieć, że choćbyś zastosował się do każdego akapitu, i tak nadejdzie dzień, w którym uznasz - pieprzę to, nie chce mi się już biec. Daj sobie wtedy chwilę przerwy - życie Ci nie ucieknie, a z negatywnym nastawieniem i tak nic nie zdziałasz. Zdejmij buty, napij się wody, po prostu odpocznij. Weź głęboki oddech, a potem truchtaj dalej. W końcu to nie wyścig, a bieg na wytrzymałość :) Dasz radę! A jeśli będzie ciężko, zawsze możesz do mnie napisać - kontakt do mnie znajdziesz tutaj. Powodzenia!

Przypominam o konkursie - koniec już w ten piątek! Jeszcze zdążysz wziąć udział, o tu, pod tym postem :)

post powstał przy współpracy z marką Hooy,

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...