środa, 23 września 2015

Zacznijmy jesień

Na wszystkich blogach od rana trąbią o tym, że nadeszła jesień. Mój kalendarz też wytrwale pokazuje 23 września. A to oznacza, że początek roku akademickiego tuż tuż... Mój stosunek do tej pory roku jest bardzo zmienny - zupełnie jak jesienna pogoda. Nienawidzę deszczowych dni, które powodują przemoczone buty i uciekających, mokrych autobusów. Nie lubię, kiedy trzęsę się z zimna, bo nie wpadłam na to, że wieczorem będą już przymrozki. I nie znoszę, kiedy o 16 robi się ciemno i mój mózg myśli, że trzeba już iść spać. 

Aczkolwiek z jesienią kojarzą mi się też przyjemne rzeczy. Uwielbiam piękne, słoneczne dni, kiedy pod stopami szumią kolorowe liście, i kiedy każdy, nawet najnudniejszy strój można łatwo ożywić chustką. Ubóstwiam to, że wieczorem mogę zawinąć się w koc i przy akompaniamencie mruczącego kota chwycić za książkę. Lubię też nosić jesienne ciuchy - grube swetry, ciepłe skarpety i sznurowane, wysokie buty. Ubrania w specjalnych, zarezerwowanych tylko na tą porę roku kolorach. I to właśnie o nich chcę dzisiaj trochę wam opowiedzieć.  



Wybaczcie przydługi wstęp, to ta jesienna melancholia :) 

Są trzy kolory, które zawsze, ale to zawsze będą kojarzyły mi się z jesienią. Nie lubię ich żadną inną porą roku, są zarezerwowane tylko i wyłącznie na październik i listopad. To odcienie owoców i spadających liści. Bordo, ciemna żółć, zwana (niezbyt pięknie) musztardą i śliwka. Piękne, głębokie kolory, które nawiązują do tego, co już za kilka chwil będzie działo się za oknami. To nie są "łatwe" w użyciu kolory, choć w odpowiednim towarzystwie będą wyglądać bardzo efektownie. Z tego względu postanowiłam każdy z nich przedstawić dzisiaj w trzech duetach. Dwie palety będą spokojne - dla każdego. Ostatnia natomiast wiąże się z większą ekstrawagancją i nie każdy będzie ją lubił. Cóż - to nie zupa pomidorowa ;) 



To kolor bogactwa i władzy. W ogromnych ilościach wykorzystywany był w czasach Ludwika czy Napoleona (true story, byłam, widziałam). Nic dziwnego, ponieważ pięknie komponuje się ze złotem. Oczywiście mało kto chciałby mieć w domu replikę salonu z Wersalu, jednak w rozsądnych ilościach te dwa kolory mogą dodać mnóstwo szyku i elegancji do pomieszczenia. Wnętrza z dodatkiem złota zawsze prezentują się atrakcyjnie i jakby... drożej. Jak widać na drugim i trzecim zdjęciu, nie muszą to być wcale pokoje wypełnione antykami i dziełami sztuki. 



Drugie zestawienie jest bardzo przewidywalne. Ale cóż mogę poradzić, skoro bordowy tak pięknie łączy się ze złamaną bielą? Jest to duet najczęściej spotykany. Nie ma w tym nic dziwnego - to pewniak, który zawsze będzie dobrze wyglądał. Jego plusem jest to, że możemy swobodnie manewrować ilością kolorów we wnętrzu - począwszy od dodania drobnych, bordowych dodatków do skandynawskiego wnętrza, po przemalowanie ścian na ten intensywny kolor i rozświetlenia pomieszczenia białymi akcentami. Choć czerwone ściany mają wielu przeciwników, ja uważam, że warto dać im szansę. 




Na koniec najdziwniejsze połączenie. Tak dziwne, że nie mogłam znaleźć inspiracji! Możecie mi więc uwierzyć na słowo, że bordo rewelacyjnie wygląda z delikatnym różem. Naprawdę! Ten duet poznałam w kwiaciarni, podczas układania bukietów ślubnych i od razu się polubiliśmy. Pięknie prezentuje się nie tylko w formie kwiatów - wyobraźcie sobie delikatną, kobiecą sypialnię ze ścianami w jasnym różu, z drewnianym łóżkiem zaścielonym bordową narzutą, z fantazyjnie ułożonymi czerwono-różowymi poduchami. Oryginalnie, prawda? 





Kiedy ten kolor stał się modny (jakieś 2-3 lata temu) zupełnie nie rozumiałam jego fenomenu. Kojarzył mi się źle - taka niezdrowa żółć. Po czasie jednak dorosłam do niego, i choć wciąż nie noszę go w formie ubrań, to nie krzywię się na widok kolejnego musztardowego płaszcza ;) Z czym żółty wygląda najlepiej? Oczywiście z szarością. To duet idealny - niezbyt jaskrawy, ale też nie smutny. Z powodzeniem wykorzystamy go we wnętrzach rustykalnych, nowoczesnych a nawet skandynawskich i eklektycznych. Jeśli więc jesteś fanem żółci, ale boisz się jej we wnętrzu - spróbuj zestawić ją z szarym. Świetny efekt gwarantowany. 




Równie fajne, zrównoważone połączenie to duet musztardy z błękitem. Jest on trochę bardziej oryginalny niż pierwszy, więc warto go rozważyć. Szczególnie dobrze wygląda w towarzystwie drewna o ciepłym odcieniu. Wnętrze utrzymane w tej kolorystyce wydaje się być bardzo przytulne, więc to idealna paleta do sypialni, pokojów dziennych i dziecięcych. Warto zauważyć, że kolor musztardowy najlepiej prezentuje się na tkaninach - szczególnie tych grubych, mięsistych. Dlatego też w inspiracjach znajdziemy dużo foteli, kanap a także zasłon w tym odcieniu. 



Ostatnie zestawienie jest dużo bardziej elektryzujące. Co się stanie, gdy żółty zastawimy z granatowym? W teorii to nie może się udać - zyskamy kolorystykę rodem z kreskówek. W praktyce jednak okazuje się, że musztardowy świetnie współgra z ciemnym, głębokim granatem. I tu, podobnie jak w poprzednim zestawieniu, żółty stosowany jest przede wszystkim na obiciach i tekstyliach, niebieski natomiast na ścianach. Przy dwóch tak intensywnych kolorach należy jednak pamiętać o tym, by zapewnić dużą ilość światła słonecznego. W ciemnych pomieszczeniach najlepiej uzupełnić tą paletę o dużą dawkę bieli. 





Na koniec trochę jesiennych owoców. Głęboki fiolet to kolor często spotykany we wnętrzach. Szczególnie upodobał sobie sypialnię, jako że przypisuje mu się właściwości kojące i wyciszające. Jak nietrudno zgadnąć, najprostszym zestawieniem będzie śliwka + biel. Mimo, że nie jest to połączenie oryginalne, myślę, że jest warte uwagi. Ciemny fiolet jest kolorem nieco tajemniczym, przywodzącym na myśl komnaty czarownic lub wampirów. Żeby pozbyć się tego wrażenia, wnętrze musimy rozświetlić. A nic nie rozświetla lepiej, niż czysta biel ;) Ten duet wprowadza do pomieszczeń równowagę, i podobnie jak w przypadku bordowego, możemy dowolnie zmieniać proporcje kolorów we wnętrzu, co doskonale obrazują poniższe inspiracje. 




Druga opcja to mój osobisty faworyt. Śliwka połączona z szarością lub srebrem to kolorystyka, którą chętnie widziałabym w swoim mieszkaniu. Jest w niej coś delikatnego, uspokajającego, a jednocześnie wnętrza w tych kolorach nie są nudne. Co więcej, to zostawienie sprawdzi znakomicie także w łazience! Śliwka to naprawdę dobra opcja dla kogoś, kto chce wnieść trochę koloru do monochromatycznego wnętrza, których wysyp obserwujemy ostatnio.



Na koniec bardzo odważna propozycja.Zdjęcia prezentują się rewelacyjnie, jednak czy umiałabym żyć w takiej kolorystyce? Tego nie wiem. Fiolet połączony z turkusem ma w sobie coś orientalnego. Umiejętnie wykorzystany, pomoże stworzyć wnętrze tajemnicze i niezwykłe. Niestety, łatwo tu także o kicz, dlatego dla tych, którzy boją się eksperymentów, polecam wypróbowanie tej palety w dodatkach i akcesoriach. W towarzystwie bieli będą pięknie błyszczeć i spowodują, że wnętrze stanie się świeże i radosne. Warte próby! 





To wszystko, co przygotowałam na dziś. Założę się, że i Ty masz kolory, które niezmiennie kojarzą Ci się z jesienią. Podziel się nimi w komentarzach, może wspólnie uda się nam stworzyć jesienną, kolorystyczną listę must have? :) 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z serwisu Pinterest.

2 komentarze:

  1. Uwielbiam Twoje kolorystyczne posty. Jest to mega inspirujace! W styczniu zamierzam zamieszkac z chlopakiem i czeka nas malowanie. NA PEWNO skorzystam z Twoich postow i wybierzemy cos.
    Uwielbiam!

    Sciskam! I niech moc bedzie z Toba podczas deszczowych dni! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A co do jesiennych kolorow, to nie mam jakichs specyficznych faworytow, bo przez caly rok uzywam wszystkich mozliwcyh barw, czy to na paznokciach, czy w garderobie. Jednak jesli mialabym cos wybrac, to lubie kolor czarny i czerwony. W pokoju mam granatowe przykrycie na lozko, ktore w jesienno-zimowym okresie jakos pasuje niz latem :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...