poniedziałek, 28 września 2015

Moja motywacja do utrzymania porządku

Zdradzę wam pewien sekret. Październik będzie dla mnie miesiącem TOTALNEJ ORGANIZACJI. Od kiedy oboje zaczęliśmy pracować, czas magicznie skurczył się do rozmiarów pudełka po zapałkach. Niestety, lepiej nie będzie - już za dwa dni zaczyna się rok akademicki. Dlatego też postanowiłam te ostatnie dni września poświęcić na przygotowanie kilku bajerów, które ułatwią nam ogarnięcie codziennego życia. Jednym z nich chcę się dzisiaj z Tobą podzielić ;)





Pomyślałam, że w tym momencie największym problemem organizacyjnym w naszym mieszkaniu jest... sprzątanie. Ja wracam dość późno, Bartek ma dużo obowiązków, więc niestety robienie porządków schodzi na drugi plan. Albo nawet trzeci. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie muszę być perfekcyjną panią domu, i że mieszkanie służy do mieszkania a nie do sprzątania, ale są pewne limity. Kiedy gary wysypują się ze zlewu, kurz zaczyna żyć własnym życiem, a kot przestał zakopywać siuśki w kuwecie, bo i tak nic to nie zmienia, to znak że należy coś przedsięwziąć.

Zdecydowałam, że znajdę plan sprzątania. Taki wiecie, gotowy. Poszperałam na pintereście i znalazłam... to:


Ja wiem, że to na amerykańskie standardy. Wiem też, że tamtejsze housewives nie pracują na etacie i nie studiują jednocześnie, ale jasny gwint - to jest prawdziwy tygodniowy plan sprzątania? Cotygodniowa zmiana pościeli, pranie dywanów i mycie ścian? Ain't nobody got time for that?! Bez żartów, nawet moja mama, która jest najbardziej pedantyczną osobą jaką znam, nie myje wszystkich okien co tydzień! Z drugiej strony, ciężko mi wyobrazić sobie, żeby śmieci wynosić jedynie co środę. Misja zakończona niepowodzeniem - gotowa rozpiska na nic się tu nie zda.

Skoro gotowiec nie zdał egzaminu, postanowiłam zamienić swój problem na szansę i stworzyć arkusz do planowania porządków. Dzięki temu mogę się nim z wami podzielić ;) Wspólnie z Bartkiem zdecydowaliśmy, że spróbujemy od prostszej wersji - nie będziemy przypasowywać obowiązków do konkretnych dni, a jedynie rozpiszemy co, i ile razy w tygodniu należy robić, by mieszkanie wyglądało jako - tako. I tak właśnie powstała ta rozpiska:



Docelowo chciałabym, żeby wszystkie obowiązki były wpisane w nasz cykl tygodniowy, ale jest z tym związany pewien problem - ja pracuję na zmiany i nie każdy tydzień wygląda tak samo. Podobnie z Bartkiem - on też ma czasem więcej czasu, czasem mniej. Dla tych jednak, którzy funkcjonują w konkretnym cyklu tygodniowym, przygotowałam drugą planszę:


Psst. Ta rozpiska sprawdzi się też w studenckich mieszkaniach, gdzie obowiązki są dzielone po równo wśród lokatorów! Nie daj się wykiwać ;) "Zapomniałem" i "teraz twoja kolej" nie będzie Ci już straszne, bo wszystko będziesz miał na piśmie ;) Do wydruku proponuję ściągnąć wersję czarno białą, tu i tu.

Jesteście ciekawi, jak wygląda nasza rozpiska? Mniej więcej tak:


Gary i ogarnięcie pokoju (a mamy cały jeden) to rzeczy, które musimy robić codziennie, żeby nie utonąć w bajzlu. Tutaj pisałam wam o różnych dobrych nawykach, które pomogą odgruzować szybko mieszkanie. Dla nas ważne jest, żeby pamiętać o robieniu tego codziennie, nie tylko w popłochu na 10 minut przed przyjściem znajomych. 

Jeśli chodzi o pranie, to mam kilka niezłych sposobów, żeby zajmowało to minimalną ilość czasu. Po pierwsze - jeśli mam do zrobienia pranie, to właśnie od niego zaczynam. Pranie robi się jakieś dwie godziny, jeśli nie włączę pralki od razu, to później muszę czekać, aż cykl się skończy - jestem  przez to uwiązana w domu. Jeszcze lepiej jest, kiedy pranie naszykuję sobie wieczorem - przesortuję, wrzucę do pralki i nasypię proszku. Rano, przy pierwszej wycieczce do łazienki, wystarczy, że włączę guzik. I w zasadzie mogę jeszcze dwie godziny pospać :D




Nie wiem, czy mówiłam wam już o tym, że planujemy też obiady? Robimy to jednak w podobny sposób, jak w przypadku porządków. W chwili wolnego czasu siadamy i spisujemy 5-6 obiadów, na które mamy ochotę, starając się żeby były jak najbardziej zróżnicowane. Później, na podstawie tego spisu robimy listę zakupów, poszerzając ją oczywiście o produkty śniadaniowe, chemię, itd. Ma to dwa plusy - po pierwsze nie muszę się pół dnia zastanawiać, co by tu dzisiaj zjeść (i ostatecznie lądować na kebabie), a po drugie, wystarczą nam jedne duże zakupy w tygodniu, żeby mieć w lodówce wszystko, co będziemy jedli przez kolejne 7 dni. Drugie zakupy to zwykle uzupełnienie pieczywa, warzyw i owoców. Nie przypisuję obiadów do konkretnych dni - a co, jeśli akurat nie będę miała ochoty na rosół w niedzielę? ;)

Nie mam niestety żadnych magicznych sztuczek, które ułatwią odkurzanie czy sprzątanie kuchni lub łazienki. Jedyne, co działa, to robienie tego systematycznie. Jeśli dopuści się do prawdziwego syfu w kuchni, to jej posprzątanie zajmie kilka godzin. Podczas gdy wystarczy poświęcić 5 minut każdego dnia na odstawienie wszystkiego na swoje miejsce i 15 minut na umycie kuchenki i przejechanie się na mopie, żeby kuchnia zawsze była gotowa na przyjęcie imprezy (które, jak wszyscy doskonale wiemy, najlepiej toczą się w kuchni właśnie). Warto też wykorzystać czas, który masz, czekając na zagotowanie się wody, lub podobne sprawy. Ja właśnie wtedy ścieram blat, myję kilka szklanek lub podlewam zioła. Skoro mówimy o multitaskingu - spróbuj kiedyś myjąc zęby ogarnąć bajzel w łazience - nie tylko na pewno poświęcisz swoim zębom ustawowe dwie minuty, ale także przetrzesz kran i pralkę, zawiesisz świeży ręcznik i odstawisz kosmetyki na miejsce. DWIE MINUTY.

Jeśli przydały Ci się moje plany - napisz, będzie mi niezwykle miło. Jeśli natomiast masz pomysł na inną rozpiskę - daj znać, zobaczymy czy coś da się z tym fantem zrobić ;) Chciałabym zaprojektować cały planner, który w stu procentach odpowiadał będzie moim potrzebom. Taki, w którym będzie wszystko - od zwykłego kalendarza, przez różne plany tygodniowe i miesięczne, notatki, a nawet miejsce na głupie rysunki. Z tego powodu chętnie zbieram organizacyjne pomysły - nie dajcie się prosić!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...