poniedziałek, 20 lipca 2015

[na marginesie] Student architektury

Kolejki w drukarni, samotne noce spędzone z komputerem, trzecia kawa o 14 i moc papierów i tektur walających się po mieszkaniu. Poklejone kropelką palce, kończenie projektu na dziesięć minut przed oddaniem, uczenie się na pamięć tego, jaki układ mają sale na wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Jeśli cię to nie przeraża to znaczy, że możesz zastanowić się nad złożeniem papierów na architekturę. Jeśli tak - nawet nie czytaj tego tekstu ;)




Zostałam kiedyś poproszona w komentarzu o tym, żebym napisała, jak studiuje się w Polsce architekturę. Nie mając za bardzo czasu, a także chcąc być w stu procentach szczerą, chciałam poczekać na koniec sesji, żeby mieć pełny obraz. Teraz, kiedy mam już wszystkie wpisy w indeksie, mogę ze spokojem zrelacjonować wam w jaki sposób wygląda studiowanie architektury na Politechnice Wrocławskiej. Ciekawi? :)

Architektura jest dość dziwną mieszanką przedmiotów matematycznych oraz zmysłu estetycznego i myślenia kreatywnego. Typowy umysł ścisły zrobi poprawny projekt, ale bez polotu. Artysta wymyśli świetną formę, ale będzie ona niepraktyczna. Spokojnie jednak - wszystkiego da się nauczyć i każdy kolejny projekt będzie lepszy, z mniejsza ilością błędów i ciekawszymi rozwiązaniami. Nawet najsłabszy początkowo student ma szansę ostatecznie być bardzo dobrym projektantem, bo mnóstwo zależy tutaj od wprawy. Warto też oglądać jak najwięcej projektów, bo nigdy nie wiadomo, czy jakaś część nie przyda się do zmałpowania.



Pierwsze, o czym musisz wiedzieć, wybierając te studia to to, że są one bardzo czasochłonne. Nie ma tu mowy o imprezowaniu cały semestr i uczeniu się dopiero przed sesją. Musisz nauczyć się systematyczności, co pomoże zmniejszyć ilość zarwanych nocek przed końcem semestru do niezbędnego minimum. Wiele zajęć organizowanych jest w formie konsultacji, co niestety nie sprzyja wymuszeniu regularności - nie masz co konsultować, to nie musisz iść. Ale dobrze ci radzę - lepiej, żebyś miał.

Druga sprawa to to, że ocenianie na architekturze nigdy nie będzie tak obiektywne, jak na innych kierunkach ścisłych. Czasem prowadzącemu twój projekt się po prostu nie podoba - wtedy będzie się czepiał nawet najdrobniejszych szczegółów i negował wszystkie rozwiązania. Oczywiście, w projektach pojawiają się błędy, ale zdarza się tak, że u innych przechodzą, a u ciebie akurat nie. Nie ma przebacz - poprawiasz do skutku.



Co jeszcze może cię zdenerwować? To, że prowadzący ciągle zmienia zdanie co do twojego projektu. "Lepiej, gdyby recepcja była po tej stronie" - mówi pierwszego tygodnia, więc siedzisz pół wieczoru i przeprojektowujesz całe piętro. Zadowolony idziesz na kolejne konsultacje, z dumą prezentujesz poprawiony projekt i słyszysz: "a nie lepiej by było z recepcją po drugiej stronie?" Ręce ci opadają. Ale zgadzasz się z tym i potulnie kiwasz głową, myśląc o kolejnym romantycznym wieczorze z CADem.

Architektura potrafi też mocno dać po kieszeni. I nie chodzi mi o to, że wieczorowe studia są drogie (bo są, cholernie), ale drukowanie, kupowanie materiałów do rysunków czy modeli jest dosyć kosztowne. Nie wspomnę już o tym, że przydaje się mocny komputer, żeby uciągnąć wszystkie programy do wizualizacji oraz kreskowanie w AutoCadzie ;) Podlicz to wszystko i wyjdzie ci niezła sumka. Ale spokojnie, w przyszłości masz przecież zarabiać grubą kasę, więc wszystko sobie odbijesz.

Przywyknij, że twoi znajomi, o ile nie są związani z architekturą nie będą chcieli słuchać wszystkich ciekawostek, które usłyszałeś na wykładzie, choć ciebie mogły one zafascynować. Przydługie historie obiektów, które właśnie mijacie też nie są na miejscu. Najlepiej znaleźć sobie innego pasjonata architektury i z nim wymieniać się wiedzą. I ty będziesz spokojniejszy, i twoi znajomi odetchną z ulgą.



Ale to nie tak, że architektura ma same minusy! Wykładowcy na wrocławskim wydziale to prawdziwi, konkretni architekci. Ludzie, którzy pracowali przy dużych projektach, znanych w skali miasta budynkach. Na zajęciach czuć, że znają się na rzeczy. A jakie to wyróżnienie, usłyszeć od takiego prowadzącego "ma pani potencjał"!

Poza tym, to wciąż kierunek, który jest niejako prestiżowy. Dość trudno się na niego dostać, utrzymać również niełatwo. Ludziom kojarzy się z dobrym, konkretnym zawodem i sporymi zarobkami. Twój kierunek studiów będzie wzbudzał wśród znajomych i rodziny uznanie. Inaczej, niż w przypadku wszyscy-wiemy-jakich kierunków ;)



Bonusem jest to, że egzaminów jest mało (a przynajmniej tak było u mnie, jeśli na dziennych jest inaczej - proszę o wybaczenie ;), sporo ocen przepisywanych jest z projektu, lub za obecności na wykładach. Prowadzący słusznie stwierdzają, że do zrobienia projektu potrzebujesz wykorzystać wiedzę teoretyczną, podaną na wykładach, więc i tak się z nią zapoznasz. A jeśli egzamin już jest, to raczej na tyle prosty, że nie ma strachu, że się go obleje. Wystarczy być na wykładach i powtórzyć sobie treści przed godziną zero.

Dużo moich znajomych na studiach pracuje - bo akurat w przypadku tego kierunku nie jest trudno załapać się do jakiegoś biura projektowego, na stanowisko asystenta architekta, nawet zaraz po obronie inżyniera. Inna sprawa, że trzeba znaleźć na pracę czas ;) Ale to dużo zmienia - nie tylko kończysz dobre studia, ale od razu masz doświadczenie. Potencjalnie, jesteś wspaniałym materiałem na pracownika.

Ponadto po tym wydziale możesz zarówno projektować wnętrza (czy meble), budynki, jak i miasta. Serio. Wszyscy pracodawcy uwielbiają absolwentów Politechniki, choć nie wiem, skąd ta miłość wynika ;)

Poprosiłam moje dwie znajome, żeby w kilku zdaniach podsumowały co sądzą o swoich studiach. Oto, co uzyskałam w odpowiedzi:

Architektura to fajny kierunek dla kreatywnych ludzi. Liczy się tu pomysł i ciekawe, dobre wykonanie. Można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat budynków jak i sztuki w szerokim pojęciu. Zdecydowanie jest to przyjemny kierunek godny polecenia osobom, które czują zapał do projektowania. Złem w studiowaniu architektury jest to, że kładzie się bardzo słaby nacisk na przedmioty "ścisłe" takie jak np. konstrukcje czy budownictwo. Człowiek kończący architekturę nie ma za dobrego pojęcia o wykonawstwie ponieważ z wykładów nie dowie się za wiele bo jest to tłumaczone tym, że konstruktor musi to wiedzieć nie ja. Co za tym idzie wiedza jest powierzchowna na każdy temat. W teorii ok, ale bez praktyki po tych studiach może być średnio.


Architektura zawsze mi się kojarzyła jako jeden z prestiżowych kierunków. Zawsze mówiono że lekarz prawnik architekt- wielkie WOW, zawody marzeń. I nagle bańka pryska nie jest tak kolorowo! Zawsze sobie wyobrażałam studiowanie architektury jako coś fantastycznego, super projekty, super makiety, zabawa formą. I w sumie dużo się nie pomyliłam. rzeczywiście studiowanie to jedna wielka zabawa. Czasem się czuje jak dziecko w przedszkolu które dostaje kredki. Architektura jest dla mnie połączeniem techniki i plastyki. Same studia mają za zadanie pobudzić naszą wyobraźnie. Tak na prawdę możemy zaprojektować wszystko, pod jednym warunkiem- że będzie to spełniało się pod względem funkcji. Z jednej strony czasem mi się wydaje że na tych studiach chodzi o to żeby wymyślić coś nowego, szokującego, innego. Jednak nie da się zapomnieć o technicznej stronie projektów. Niestety super pomysł na obiekt czy budynek to jedno a sam projekt żeby to funkcjonowało to drugie. I nad tym się spędza milion godzin. Zastanawiałam się nad tym czy poleciłabym te studia innym, i uznałam że nie ma innej odpowiedzi niż "oczywiście że tak". Są to studia na których czasami super się bawisz i 1,5h zajęć mija jak 15s, ale czasami siedzisz nad projektem 10h i nic ci nie idzie. Trzeba pamiętać że wybierając te studia wybiera się styl życia, w którym myśli się o projektach praktycznie 24h na dobę, nie śpi się po nocach, a zwiedzając nowe miejsca nie myśli się "o jak tu pięknie" tylko "ciekawe jak to jest skonstruowane, jakiego materiału użyli do elewacji, dlaczego akurat taka forma".

Tak więc, jeśli jesteś pasjonatem i wiesz, ze to właśnie architektura jest tym, co chcesz robić w życiu - warto starać się ze wszystkich sił, żeby się dostać. Nawet, jeśli oznacza to podchodzenie trzeci rok z rzędu do egzaminów z rysunku. Jeśli natomiast chcesz studiować architekturę tylko dlatego, że wydaje ci się, że to zawód z przyszłością i dobrą kasą, ale niekoniecznie cię kręci - zawróć. Nie tędy droga.
 źródło rysunków klik

7 komentarzy:

  1. Czasochłonność to również główna cecha studiowania Budownictwa.Nie wiem, czy komukolwiek ode mnie z roku przez pięć lat udało się nie zarwać ani jednej nocki - ja sama nagminnie siedziałam po nocach, następnie przysypiając na wykładach ;) Dlatego, jak ktoś mnie pyta, czy Budownictwo to trudny kierunek, moja odpowiedź to zawsze "czasochłonny" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałam z wielkim zaciekawieniem. Baaardzo ciekawy kierunek:) Kiedyś nawet myślałam o architekturze, ale ostatecznie skończyłam Socjologię;) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama studiuję architekturę w Gdańsku. Własnie ją kończę. Mam paru znajomych na budownictwie i uważam osobiście, ze budownictwo jest trudniejsze od architektury, pracochłonne również. Myślę, że z pracochłonnością jest podobnie. Ja kocham architekturę i nie zamieniła bym tego na nic innego, bo jest bardziej twórcza. Kto co lubi:). Tylko nie zgodzę, się z kilkoma teoriami. Z pracą wcale nie jest tak dobrze i niestety po studiach kopara opada jak widzisz ile będziesz zarabiać, nie twierdzę, że to potem się nie zmieni, ale jeśli w biedronce Ci więcej dają to nieciekawie. Co do bycia architektem większość osób kończących idzie w branże pokrewne, grafikę, wnętrza, modelowanie 3d. Egzaminów miałam dużo, zawsze do każdego przedmiotu miałam egzamin=zaliczenie, fakt ze niektóre proste do zaliczenia, ale z innymi się człowiek męczył, ponieważ notatki były dosyć objętościowe. Powiem tylko tyle, że na magisterce, dopiero mam dużo więcej czasu na życie prywatne i wyjścia, bo mamy (przynajmniej w Gdańsku) kładziony większy nacisk na projektowanie i zastosowanie tego czego nauczyliśmy się dotychczas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o pracę, to piszę to z punktu widzenia Wrocławianki - naprawdę duża część osób z wieczorowych pracuje i to w zawodzie. Sama dostałam pracę tydzień temu - projektowanie mebli kuchennych, na dobry początek. Jak dla mnie możliwość pójścia w branże pokrewne jest plusem, nie wadą, bo jednak w trakcie studiów sporo się zmienia i czasem zaczynasz interesować się konkretnym, wąskim zagadnieniem :)
      Jak widać egzaminy to kwestia prowadzących. Dziękuję Ci za ten obszerny komentarz, myślę, że bardzo dużo wniósł! :*
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post. Szczególnie, że jestem aktualnie w liceum i zastanawiam się poważnie nad wyborem tego kierunku. W zasadzie stoi przed wyborem między architekturą i urbanistyką, a czymś bardziej artystycznym tj. wzornictwo/architektura wnętrz. Z jednej strony czasem mam wrażenie, że takie rzeczy j.np. jakie wymiary ma jakaś sala ( o czym wspomniałaś w poście ) mnie nie interesują i będą to ciężkie, nużące studia, po których i tak pójdę urządzać wnętrza. Z drugiej strony mój umysł nakierowany jest na przedmioty ścisłe i obawiam się, że w typowo kreatywnych branżach mój umysł będzie mial gorsze dni, a wtedy będę się źle czuła, a jako architekt nie będę miała tego problemu. Będę robiła swoją robotę, którą będę umiała. Nie twierdzę, że nie potrzeba tam kreatywności i pomysłu, ale jednak dużo mnie własnego wkładu niż kierunki artystyczne. Na prawdę bardzo trudno jest mi się zdecydować. Czasem wydaje mi się, że budynki to to, co kocham, ale czasem boje się, że teoria mnie przeciąży i będę zła, że nie poświęciłam czasu na rozwój w kierunku wzornictwa . Jednak w poście napisałaś, że dużo uczcie się sztuki i robicie kreatywne projekty, więc może jednak okaże się to dobry wybór i będę usatysfakcjonowana. W każdym razie bardzo dobry post:) Pozdrawiam i powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Skończyłam Architekturę parę lat temu, ale powiem szczerze, że nie żałuję ani chwili, to wszystko co opisałaś to święta prawda - tak tak - tak właśnie wygląda studiowanie architektury, w pewnym momencie w sesji można pobić rekord niespania - mój osobisty rekord - 72h - sesja i konkurs architektoniczny, spałam później prawie 3 dni non stop - ale wiecie co - to było wspaniałe :) za tym wszystkim tęsknię teraz i jak sobie przypominam uśmiecham się sama do siebie. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, z którymi pracowaliśmy dzień i noc, wiele osobowości, charakterów - do dzisiaj mamy ze sobą kontakt. Samo studiowanie? Są pewne etapy - kryzys 1 po 1 roku, przetrwasz albo rzucasz studia i zmieniasz kierunek, kryzys drugi u mnie 3 rok - czy to ma w ogóle sens - i znowu przetrwasz albo zmieniasz kierunek lub wyjeżdżasz za granicę, pierwsza obrona - po co mi drugi stopień - przecież mogę być inżynierem :) Odczucia po obronie? - cudowne - skończyłam, poradziłam sobie i jestem architektem - tak właśnie jestem architektem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle lat chciałam zostać architektem, chyba dobrze, że ostatecznie zmieniłam zdanie, bo ja lubię mieć się kiedy polenić :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...