poniedziałek, 11 maja 2015

MURale

Kojarzycie piękne malowidła na ścianach szczytowych starych budynków, które można zobaczyć w większości polskich miast? Murale, bo o nich dzisiaj mowa stały się niezwykle popularne w PRL-u, kiedy miały reklamować różnego rodzaju instytucje lub fabryki. Nieco później, na chwilę zapomniano o nich, by powróciły ze zdwojoną siłą kilkanaście lat temu. Teraz jednak nie reklamują firm, a częściej swojego twórcę. Dają upust jego kreatywności i potrzebie powiedzenia "czegoś" na dużym płótnie, które ogląda później całe miasto.



We Wrocławiu mamy kilka prawdziwych perełek. Moim ulubionym muralem jest brama do Nadodrza, dosyć młody mural projektu Michała Węgrzyna. Musicie przyznać, że robi on wrażenie.

Źródło: www.wroclaw.naszemiasto.pl

Oczywiście murali jest zdecydowanie więcej. Oprócz bramy, za warte zobaczenia jest masa malunków. Wszystkie, zaznaczone na mapie możecie obejrzeć tutaj.

Źródło: www.wroclaw.pl

Murale kojarzą się głównie ze ścianami zewnętrznymi, choć niesłusznie. Do pewnego czasu ścienne rysunki zarezerwowane były dla sal przedszkolnych i oddziałów szpitalnych dla dzieci. Na szczęście czas ten minął! Coraz częściej można znaleźć sypialnie, pokoje dzienne, czy nawet łazienki okraszone muralami. Fajnie? Fajnie!

źródło: Pinterest

Najczęściej wybieranymi wzorami są krajobrazy - oczywiście w odpowiednim uproszczeniu. Zakochałam się w delikatnym widoku gór w sypialni - jest taki prosty i niedosłowny. Widziałabym go w swoim wnętrzu, a i na pewno Bartkowi by się spodobał.

Źródło: Pinterest

Zamiennikiem murali są fototapety, które mają tyle samo zwolenników, co przeciwników. Są one mniej spersonalizowane, choć dzisiejsze drukarnie mają możliwość wydrukowania dowolnego zdjęcia na arkuszu o wymaganej wielkości. Ja jednak skłaniam się ku malunkowi. Jest on zdecydowanie bardziej osobisty i niesie jakąś historię nawet, jeśli do jego wykonania wynajmiemy kogoś kto zajmuje się malarstwem ściennym.

Źródło: Pinterest

Malunek ma jeszcze jedną, dużą zaletę - można nim zakryć niedoskonałości powstałe na ścianie. Obicia, zarysowania lub wypukłości nie sprawiają żadnego problemu przy malowaniu muralu. Wręcz przeciwnie - możemy spróbować sprytnie je zamaskować, tworząc ciekawe wzory. Po co denerwować się obitą ścianą, skoro można wziąć ją za pretekst do stworzenia interesującego akcentu we wnętrzu?



1 komentarz:

  1. Ten z Nadodrza oglądam codziennie I za każdym razem mnie zachwyca :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...