niedziela, 1 marca 2015

Krótka historia pewnej tacy

Zakurzona, odrapana i lekko rozklejona. Leżała w kącie półki, w pomieszczeniu z podobnymi do niej. Na jej spodzie widniała liczba osiem. Gdy dowiedziałam się, że wszystkie przedmioty są o połowę tańsze, nie mogłam się jej oprzeć.





Od jakiegoś czasu tace wykonane z przeróżnych materiałów wróciły do łask. Zbierają ozdoby na kawowych stolikach, porządkują przybory do gotowania na kuchennym blacie lub podtrzymują kubek z kawą przy porannej prasówce w łóżku. Na blogach obswrwujemy wysyp przeróżnych tacek - od drewnianych do metalowych, od rustykalnych do surowych. Nie jest więc rzeczą dziwną, że i jak zapragnęłam swojej tacy. Poszukiwania trochę trwały, bo wszystkie wydawały mi się za drogie (no bo jak to wydać 25zł na takie widzimisię?), w żadnych typowych tanich sklepach nie mieli nic, co by mi się podobało (lub zupełnie nic). Wreszcie, po długim czasie znalazłam taką, która mi odpowiadała. Istotna jest tutaj kwestia ceny - kupiłam ją za 4zł w sklepie ze starociami. Drewniana, z rączkami do noszenia i niewątpliwą historią w odrapaniach na lakierze. Idealna.



W momencie kupna miałam już na nią pewien pomysł. Ewoluował on nieco, bo taca musiała odleżeć dobre dwa miesiące, zanim się za nią zabrałam. Zdecydowałam się ją pomalować na kryjący kolor. Początkowo miał to być czerwony (pasowałby mi do części wypoczynkowej pokoju), ale ostatecznie zdecydowałam się na kolor biały. Nie sposób nie zauważyć, że na dnie tacy ułożony jest wzór z drewnianych patyczków. Cóż... Jego też zamierzałam się pozbyć.



Odczepianie tychże patyczków byłoby żmudne i prawdopodobnie zakończyło by się klęską. Z tą myślą zabrałam się za poszukiwanie innego rozwiązania. Pomysł przyszedł szybko - należy czymś ten wzorek przykryć. Czym? Żeby się mocno nie brudziło , a w razie potrzeby, by można to było wyjąć... Sprawa była prosta. Plastikowa podkładka!

Oczywiście od pomysłu do realizacji wciąż było daleko. Jednak pewnego dnia zmotywowałam się i zabrałam do odnawiania. Poniżej możecie obejrzeć cztery etapy przemiany.



Najpierw zalepiłam niestabilną rączkę klejem do drewna. Aby farba dobrze się trzymała, starłam resztki lakieru drobnym papierem ściernym, a następnie zabrałam się do malowania. Nałożyłam cztery cienkie warstwy białej farby i pozostawiłam do wyschnięcia. Dokładnie zmierzyłam wnętrze tacy i wycięłam z podkładki prostokąt o odpowiednich wymiarach. Po krótkim dopasowaniu plastiku, taca była gotowa :)





Na co dzień dzielnie podtrzymuje naszą drobną hodowlę roślin na kuchennym parapecie, ale w związku z tym, że podkładka nie jest wklejona, w każdej chwili mogę zmienić jej kolorystykę i użyć w innym miejscu. Jestem bardzo zadowolona z uzyskanego efektu... A wszystko to raptem za 6zł. Takie przedmioty bardziej mnie cieszą , bo włożona w nie praca i czas czynią je bardziej wartościowymi. A przy okazji otrzymujemy jedyny w swoim rodzaju dodatek. Gdyby tylko czasu było więcej...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...