wtorek, 9 grudnia 2014

Jestem perfekcyjną panią domu. Prawie.

Jak to się stało, że mnie tu tyle nie było? Uczelniane obowiązki niestety zawładnęły moim czasem, ale postaram się Wam jakoś to wynagrodzić. Przygotowuję całkiem fajny post świątecznie - lifestyle'owy, o którym wspominałam już na fanpage'u. Ale dzisiaj krótki przerywnik - Tag domowy, czy inaczej - Tag perfekcyjnej pani domu (moja mama pęknie ze śmiechu). Przeczytałam go już u NiebałagAnki i Dobrze Zorganizowanej i postanowiłam również się nim z wami podzielić. Gotowi na zwierzenia?




1. Dwa obowiązki domowe, które lubisz robić w domu.

Nieźle się zaczyna... Jak już muszę wybierać, to zdecydowanie lubię prasować. O ile już się do tego zabiorę, bo to najtrudniejsza część całej pracy. Prasowanie mnie relaksuje i mam czas na obmyślenie różnych planów (albo obejrzenie połowy sezonu jakiegoś serialu). Drugą rzeczą, którą lubię robić, to, o dziwo, dokładne porządki. To znaczy - jak już się zabieram do sprzątania, to na poważnie. Lubię widzieć POTĘŻNY efekt, który sprawia, że stwierdzam, że jednak było warto poświęcić godzinę na sprzątanie.

2. Dwa obowiązki domowe, których nie lubisz robić w domu.

Nie jestem tu oryginalna - nie znoszę zmywać naczyń. Niestety, Bartek też nie, a jako że nie mamy zmywarki, to wiecznie się licytujemy, kto więcej pozmywał i dlaczego nie powinien robić tego teraz ;) Bardzo nie lubię też odkurzać (lub zamiatać), ale nie potrafię określić powodu. Po prostu za tym nie przepadam.

3. Czy lubisz gotować? Jeśli tak to jaka jest Twoja popisowa potrawa?

Gotuję, jeśli muszę, ale nie czerpię z tego przyjemności ;) Zdecydowanie lepiej w tym temacie odnajduje się B. Kiedyś bez zastanowienia powiedziałabym, że moją popisową potrawą jest spaghetti (z torebki, haha!), a teraz chyba kluski śląskie ze schabem w sosie własnym. Bez torebki.

4. Podziel się dwoma trikami a’la Perfekcyjna Pani Domu

1). Prasuj zawsze z włączonym serialem/filmem. Trzy odcinki za Tobą i brak poczucia winy!

2). Jeśli przechodzisz z jednego pomieszczenia do drugiego, zawsze sprawdź, czy w tym pierwszym nie leży coś, co powinno znaleźć się w drugim. Oszczędność czasu i kilometrów ;)

5. Wymień dwóch ulubieńców domu.

Zdecydowanie moja kanapa. Uwielbiam na niej siedzieć przeglądając internet, ucząc się czy grając na xboxie. Kiedy zapraszamy znajomych kanapa również jest w centrum zainteresowania. Jako pierwsza zyskała świąteczny wygląd - koc w norweskie wzory i poduszka z motywem renifera (które możecie zobaczyć na instagramie) umilają mi chłodne wieczory. A ostatnio zyskała dodatkowy, puchaty plus, lecz o tym za jakiś czas...

Drugi ulubieniec to ekspres do kawy, który rano pomaga stanąć na nogi. W zasadzie to przyjaciel każdego, kto choruje na syndrom porannego zombie. Jeszcze większym przyjacielem jest jednak ten, kto mi taką kawę z ekspresu poda ;)

6. Mieszkanie czy dom?

Od zawsze mieszkanie, najlepiej w ścisłym centrum. Istnieje szansa, że "na starość" mi się odmieni, ale póki co lubię mieć wszędzie blisko i nie potrzebuję ogromnej przestrzeni (no dobra, mieszkanie z garderobą jest tu spełnieniem marzeń). Na jak najwyższym piętrze, z widokiem na wielkie miasto.

7. Kto prowadzi budżet domowy?

Wszystkich rachunków pilnuje Bartek, chwała mu za to. Jestem zdecydowanie za bardzo roztrzepana na pilnowanie tak ważnych spraw.

8. Pedantka czy bałaganiarz?

Jestem typową bałaganiarą, wokół mnie jest wieczny rozgardiasz. Szybko potrafię jednak doprowadzić pokój do ładu, bo generalnie wszystko ma swoje miejsce. Nie znoszę natomiast brudu, wiele urządzeń doczyszczam wykałaczką, żeby być pewna, że są zupełnie czyste.

9. Jak wyglądałby Twój wymarzony dom MIESZKANIE?

Najlepiej loft w centrum Nowego Jorku, z ogromnymi oknami i cegłą na ścianach. W nim oczywiście wszystko z postu o wnętrzarskich marzeniach. Otwarta przestrzeń, aneks kuchenny, duży stół, przy którym będzie można się spotkać ze znajomymi, lub rozłożyć z aktualnym projektem. Wydzielona choćby mała sypialnia. I kot. I kawiarnia po drugiej stronie ulicy. Chyba wystarczy do szczęścia.

10. Tradycja wyniesiona z domu, którą praktykujesz do dziś?

A tu nieco inaczej, bo nie wspólne posiłki, które gościły w większości tagów, choć staramy się jeść razem (nikt nie lubi odgrzewanego, nie?), lecz wspólna, poranna kawa. Taką tradycję rozpoczęłyśmy z moją mamą jakieś 3 lata temu i kiedy tylko jestem w rodzinnym domu, staramy się ją kontynuować. I ja też wprowadziłam ją do swojego mieszkania. Jeśli tylko nadarza się ku temu okazja i żadne z nas się rano nie spieszy, to poświęcamy te, choćby 10 minut. Siadamy na kanapie lub przy stole w kuchni i delektując się kawą, planujemy rozpoczynający się właśnie dzień. Bardzo lubię ten moment, kiedy przez chwilę nie muszę zerkać nerwowo na zegarek. Przez chwilę jesteśmy tylko my i kawa (i ciastka, ale o te dbała zawsze mama...)


Mam nadzieję, że podobały się wam moje odpowiedzi, nie wiem, czy można w tym tagu nominować, ale jednak bardzo chciałabym przeczytać jak bardzo perfekcyjną panią domu jest ParanoJa i Matka Pauka :> Do zobaczenia wkrótce!


4 komentarze:

  1. Bardzo fajny pomysł z poranną kawą. W moim rodzinnym domu wszyscy wstawali o różnych porach. Efekt pracy i szkoły. Od 5 lat jestem w innym mieście na studiach i mój poranny rytuał to włączenie telewizora (żeby nie zasnąć podczas jedzenia) i obowiązkowa kawa, w sumie mleko z kawą (nigdy kawa z mlekiem!).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też wstawaliśmy, i wstajemy różnie. Jednak zazwyczaj staram się obudzić rano, żeby wypić z Bartkiem kawę, nawet jeśli jeszcze w łóżku :). On zresztą robi podobnie.
      Nie zrozumiem natomiast kawy z mlekiem :P Ja uwielbiam mocną kawę z średnią ilością mleka. I niestety cukrem ;)
      pozdrawiam!

      Usuń
  2. Ja mam na odwrót - lubię zmywać, nie znoszę prasować :) Ale my mamy zmywarkę i nie prasujemy, tylko pierzemy na niskich obrotach i suszymy od razu na wieszakach :) Na co dzień wystarcza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero ułatwienie życia, no, no :) Ja marzę o zmywarce, ale przyjdzie nam na nią pewnie poczekać jeszcze parę dobrych lat. A co do nie-prasowania, to będąc za granicą w pracy przez dwa miesiące nie prasowałam ubrań, ale przeszkadzało mi to. Wyprasowane ubrania są dla mnie bardziej miękkie :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...